poniedziałek, 1 sierpnia 2011

Czy wiesz że (1) – NAGA BROŃ to serial przeniesiony na wielki ekran!

"Przyszlibyśmy wcześniej, ale wtedy pani mąż jeszcze nie był martwy." 




Tak tak drogie dzieci, jak usłyszałem sam byłem w szoku, nigdy bowiem o telewizyjnym Drebinie nie słyszałem... i nic dziwnego, bo sama historia tegoż serialu jest równie niesłychana i pokręcona jak bohater grany przez L. Nielsena.

„Police Squad!” ( u nas tłumaczony jako „Brygada specjalna” lub „Sekcja specjalna” ) ma obecnie status kultowej produkcji choć nakręcono zaledwie 6 odcinków ( 23 min. każdy ), oryginalnie wyświetlono tylko 4, a z anteny zdjęto go już po miesiącu (!).

Ale po kolei.

Serial wyprodukowała sieć ABC w 1982 roku a był on dziełem wielkiego trio parodii - Jima Abrahamsa i braci Zuckerów ( odpowiedzialnych m.in. za „Czy leci z nami pilot?” [ Airplane] )...



Ale co najważniejsze... jest on do swego słynnego filmowego odpowiednika bardzo ale to bardzo podobny.

Ten sam główny bohater ( grany przez... a jakże! samego Nielsena! ) z największą powagą wygłaszający kretyńskie kwestie, ten sam absurdalny humor, mistrzowska gra słów, podobne gagi, postacie drugoplanowe znane z filmu.

Baa! Mamy tu nawet ten sam muzyczny motyw przewodni i opening z policyjnym  kogutem ( stroboskopem ).

Różni się jednak sporo obsada. Wprawdzie naukowiec Ted Olson i gigant ”bez głowy” Al to ci sami aktorzy ( Ed Williams i Ronald Taylor ) ale już do kapitana Eda Hockena i Nordberga ( tutaj "Norberga" ! ) musimy przyzwyczaić się nowych. Zamiast Georega Kennedy'ego mamy więc Alana Northa w roli przełożonego Drebina, w roli Nor(d)berga czarnoskórego futbolistę O.J. Simpsona „zastąpiono” zaś białym kulturystą Peterem Lupusem


                                    
            Starzy znajomi z Nagiej Broni:  Drebin, Hocken i Nordberg...


                        
     ... i ci sami starzy-nowi znajomi z Police Squad: Drebin, Norberg, Hocken


W odróżnieniu od filmów serial słynie jednak z bardzo niekonwencjonalnych napisów początkowych i końcowych.
Każdy odcinek nosi bowiem dwa tytuły: tytuł, który wypowiada lektor i tytuł, który ukazuje się na ekranie... i bynajmniej nie są one ze sobą zgodne!
Warto także zwrócić uwagę jak nietypowo twórcy potraktowali występujących w serialu „gości specjalnych”.



Najbardziej charakterystyczne dla serialu są chyba jednak prześmieszne stop-klatki – napisy końcowe w trakcie których główni bohaterowie zastygają na swoich pozycjach ( chociaż w tle nadal trwa jakaś akcja ).
Jak widać scenarzyści nie omieszkali wyśmiać praktycznie żadnego elementu od pierwszej do ostatniej minuty odcinka… dowcip jest zresztą nawet w samym tytule!



Dlaczego więc ten naprawdę ciekawy tytuł, uważany obecnie za jeden z najlepszych seriali komediowych w historii, nie doczekał się kolejnego sezonu, czy choćby 10 odcinków, choć Leslie Nielsen zdążył jeszcze zdobyć za niego nawet nominację do Emmy???

Czy była to kwestia niskiej oglądalności?
Nie przypuszczam.
Zresztą – trzeba zauważyć, że większość seriali anuluje się po tych kilku miesiącach wyświetlania, jeśli nie spełnią oczekiwań widza.
Tymczasem „Police Squad” wyświetlano zaś zaledwie przez 4 tygodnie!

Wydaje się, że serial zwyczajnie wyprzedzał swoje czasy. Oficjalnie ABC zrezygnowało z niego gdyż... był „za trudny” dla oglądających. A dokładniej – wymagał zbyt dużej atencji od telewidza! W odróżnieniu od np. MASH'a gdzie żarty słowne można było wyłapywać czytając jednocześnie gazetę, tu twórcy postawili na bodźce wzrokowe.
Nieoficjalnie wiadomo, że trio Zucker-Abrahams-Zucker pracowało też w stanie permanentnej wojny ze stacją – nie zgodzili się np. na użycie w serialu „laugh tracku” - śmiechu publiczności odtwarzanego z taśmy, co było normą w tamtych czasach.

Więc choć możemy narzekać, że przygoda serialu zakończyła się tak szybko i boleśnie, to trzeba jednak oddać, że los wynagrodził twórców i potencjał „Police Squad” wskrzeszając go niejako 6 lat później jako kinowy przebój „Naga Broń”, która z miejsca uczyniła 60-letniego już Lesliego Nielsena wielką gwiazdą kina ( w tym samym roku uhonorowano go nawet gwiazdą w Hollywoodzkiej Alei Gwiazd! ) a Frankowi Drebinowi zapewniła wieczne miejsce w panteonie największych z pechowych detektywów, powołując go do służby społeczeństwu jeszcze w dwóch kontynuacjach: Naga broń 2½” (1991) i „Naga broń 33 ⅓” (1994).



Otwartym pozostaje jeszcze pytanie: która z tych produkcji jest ważniejsza, bardziej wartościowa?
Czy to tak niekonwencjonalnemu „Police Squad” zawdzięczamy powstanie genialnej „Nagiej Broni” czy to jednak przebojowej „Nagiej Broni” zawdzięczamy to, że tak fatalnie ongiś potraktowany „Police Squad” nie poszedł w niepamięć? ;)



Wszystkie odcinki dostępne na Youtube lub na DVD.


Mazin