wtorek, 18 grudnia 2012

Zabawka Dnia (2): Casey Jones


Seria: TEENAGE MUTANT NINJA TURTLES
Producent: Playmates
Rok wydania: 1989
Nazwa: Casey Jones - The Battering Vigilante Sportsman

no to powracamy z zabawkami! 

Był przedstawiciel bodaj najpopularniejszych w latach 80ych G.I.Joe'ów, teraz czas na absolutny fenomen tamtej dekady. Wojownicze Żółwie Ninja! Były sensacją najpierw w świecie miłośników komiksów, potem podbiły serca najmłodszych w postaci zabawek i kreskówek a wreszcie przekonały wszystkich za sprawą dwóch świetnych filmów kinowych...

Na opisanie tego wszystkiego przyjdzie jeszcze oczywiście czas, dziś na warsztat bierzemy plastikowe cudeńka firmy Playmates, która ( z przerwami ) produkuje żółwiowe figurki już od ponad 20 lat!
Wyszła tego masa a "klasyczna" seria ukazywała się w latach 1988-1998, czyli nawet dłużej niż sama kreskówka!


I choć na dobrą sprawę każda z tych figurek jest tak charakterystyczna, że wszystkie zasługują na osobne recenzje, skupimy się tylko na części z nich... zaczynając nietypowo jak na żółwie... bo wcale nie od żółwia.
CASEY JONES! To postać dosyć kontrowersyjna w świecie TMNT, przez część miłośników franchize'u w pewnym momencie zapewne znienawidzona jako promowana nieco na siłę i odstająca od reszty bohaterów.
Baa... same żółwie wyraźnie za nim niespecjalnie przepadały... toż już Michelangelo zwykł nazywać go "Waynem Gretzkim na sterydach"...

I choć teraz już trudno sobie TMNT bez niego wyobrazić, do tej pory pamiętam pewien niesmak, gdy ten grany przez Eliasa Koteasa pojawił się już w pierwszym kinowym filmie...

O samej figurce rozpisywać się trudno i nie ma specjalnie sensu... wszystko widzicie wyraźnie na obrazku. Zabawki spod znaku "Wojowniczych Żółwi" zawsze były fajnie zaprojektowane, pięknie opakowane, ale też i stosunkowo proste. To zasadniczo duży kawałek plastiku o małej artykulacji i z paroma dodatkowymi plastikowymi gadżetami pozwalającymi urozmaicić rozrywkę.

Całość jak przystało na TMNT wygląda dosyć komicznie. Ot zwykły nowojorczyk w starych dzinsach i podartym podkoszulku chwyta maskę bramkarza hokejowego, parę kijków do baseballu czy krykieta, ładuje to wszystko do torby na kije golfowe i w drogę łomotać złoczyńców i ratować świat! 

Pamiętam jak zobaczyłem tu cudeńko na pewnym letnim kiermaszu-festynie bodaj w Szczecinie na początku lat 90ych. Słońce prażyło, multum ludzi, zapach kiełbasek i kilkadziesiąt stoisk z zabawkami, puzzlami, modelami, żołnierzykami itd. Pośrodku tego wszystkiego Casey Jones właśnie, w pudełku pośród dziesiątek innych "żółwi"... I choć zabawki ostatecznie oczywiście nie dostałem bo tańszy okazał się bajerancki "zółwiowy" balonik, figurka Casey'a z miejsca podbiła moje dziecięce serce i siedzi w głowie do dzisiaj!           

Mazin



---------

Polecamy powiązane artykuły: