poniedziałek, 4 kwietnia 2011

80s are back!... czyli Wstępniak niekontrolowany (cz.1 - nasza tematyka)

Ok. Może trochę ostatnio przesadziłem z tym "oficjalnym"  przedstawieniem się. Elaboratu o tym dlaczego akurat "American 80s" tutaj pisać nie będę, expose niczym premier też wygłaszać nie zamierzam. Ale że słowo się rzekło -  skoro tekst powitalny zapowiadałem, skoro już zaprosiliśmy społeczność internetową do wspólnego stołu, należy opowiedzieć pokrótce jakież to specjały na ten stół zaserwujemy. No i właśnie - dlaczego "80s"?... i dlaczego akurat "American"?

Ano chyba przede wszystkim dlatego, że jak każdy szanujący się ponad-25-latek przeżywamy silnie to coś zwane "okresem resentymentów" i pędząc już jako tako żywot człowieka dorosłego rozliczamy się z tym jak ową dorosłość wyobrażaliśmy sobie będąc małolatem.

A w tych właśnie wyobrażeniach kultura amerykańska lat 80-tych odgrywała rolę kluczową. To nią zachwycaliśmy się przez większość podstawówki czy liceum, jej też częścią próbowali być zresztą nasi rodzice, których tym bardziej nam marzyło się w przyszłości kopiować.


Dorośli próbowali naśladować serialowych idoli - panowie "Policjantów z Miami" a panie bohaterki "Dynastii", więc i my chcieliśmy być tacy sami.
Dorośli słuchali przebojów z teledysków MTV, więc i my tego słuchaliśmy.
Tatusiowie ekscytowali się wyczynami "Rambo", "Komando", czy "Amerykańskiego wojownika" więc każdy syn czynił to samo.
Nieważne, że film był "PG-13", "PG-15", czy nawet "Rated R"... każdy malec w polskim domu połykał każdą krwawą nawalankę tysiące razy, dzięki genialnemu wynalazkowi zwanemu "magnetowidem" ( który sam w sobie również był cudownym dzieckiem lat 80-tych )... i nikt nie robił z tego wielkiego problemu.

Tak tak. Który tatuś nie wyświetlał nam pirackich wersji Predatora, Terminatora, całej serii Akademii Policyjnej czy Gliniarza z Beverly Hills?
( przy okazji... jak to możliwe, że w kraju gdzie każdy wychował się na Eddim Murphym jest tylu rasistów?!? )
Który chłopiec nie marzył wraz z ojcem o amerykańskich cadillacach, pontiacach, czy mustangach?
Któż nie przecierał oczu ze zdumienia gdy takim czymś zajechał na ulicę wujek sąsiada?!

Ale przecież poza produktami specjalnie "dla dorosłych" było też i sporo wyłącznie dla nas. Wszystkie te komiksy, zabawki, kreskówki...
Ludziki G.I.Joe, He-man, Transformers, Żółwie Ninja, resoraki Matchbox, Brygada RR, Chuck Norris i jego karatecy, Dino-Riders, Spider-many, Punishery...  
Rzeczy, których na początku było co prawda w kraju nad Wisłą znacznie mniej niż pastelowych ciuchów i tapirowanych włosów, ale których jakże mocno uchwyciliśmy się wraz z "otwieraniem granic".

A przecież owe otwarcie granic to jeden z aspektów ogromnego znaczenia kultury amerykańskiej, o którym się już w nadwiślańskim kraju zapomina!

Bo wszak to właśnie złota dekada Ameryki była jednym z motorów przemian w Polsce i całym bloku wschodnim.
Do jej atrakcyjności, wobec powszechnej szarzyzny i kulturalnej biedy, odwoływali się tutejsi liderzy żądając gospodarczych i politycznych reform, gdy przepaść między USA a Europą pro-sowiecką była najbardziej widoczna.
Ją przywozili marynarze do polskich portów gdy otwarte granice i wolny rynek nie istniały. A z portów promieniowała ona już na cały kraj.
Dla tego niezwykłego obrazu kulturowego emigrowało się za ocean 20-30 lat temu, i jej wizję mają przed oczami miliony emigrantów do Ameryki się udający.

Trudno określić dokładnie przyczyny tego fenomenu, za którym obecnie jedynie możemy tęsknić, a który jednocześnie dziś tak łatwo się wyśmiewa.
Jeszcze trudniej dokładnie określić dokładnie jakieś jego ramy.  Granice mody, kultury czy całej dekady zawsze się zacierają, my jednak dobrze wiemy co wspominamy. 

Po odwrocie od szalonego, niekontrolowanego buntu lat 70-tych i z chęci kontrolowanego powrotu do konserwatyzmu lat 50-60-tych, przyszło zjawisko niezwykłe. Unikalne połączenie dawnej powagi i pragnienie nowej swobody dało nam w pełni wysmakowany, odjazdowy świat lat 80-tych.
Niezapomniane hity filmowe ( które znał każdy ), wielkie ( i prawdziwe, a nie wylansowane! ) gwiazdy estrady, rodzinne wieczory z ulubionymi serialowymi gliniarzami i ich "panienkami", krążowniki szos, komiksowe zeszytówki, odlotowe zabawki, fryzury fryzury i jeszcze... moda moda moda! ;)

I to jest właśnie nasz żywioł, to jest nasza tematyka.

...

Kurcze... chyba jednak wyszedł mi elaborat ;)

...

Pozdr,
Mazin