Kanada to taka dziwna kraj.
Ogromny twór państwowy na północ od Wielkich Jezior to jakby kompletne przeciwieństwo południowego sąsiada. Nigdy nie prowadziła wojen, nie była molochem gospodarczym, ani nie trzęsła światową kulturą. Nawet populacja jest śmiesznie niska patrząc na skalę terytorium i porównując ją do 300 już milionów szczęśliwych jankesów.
Powierzchnią ustępuje jedynie Rosji, teoretycznie predestynowałoby to ją więc do odgrywania jakiejś poważniejszej roli w dzisiejszym świecie. Tymczasem ta jak na złość siedzi sobie cicho i spokojnie niczym jakiś malutki Liechtenstein czy Andora. Jest ten wielki liść klonu na mapie a jakby go w ogóle nie było. Bo czy ktoś słyszał kiedyś o kanadyjskiej gorączce złota, zdobywaniu kanadyjskiego dzikiego zachodu, kanadyjskiej mafii… politykach, komputerach, samochodach, przemyśle filmowym, przemyśle lotniczym, parkach narodowych, albo fast foodowych sieciach?
Co oni tam tak właściwie robią?… może poza graniem w hokeja?